wtorek, 27 marca 2018

U mnie czasami wiosna


Jestem.
Po długaśnej przerwie "technicznej".
Wciąż jestem.

Musiałam się trochę wyłączyć, poskładać, złapać kilka głębszych oddechów, rozejrzeć dookoła, pobadać nowy ląd. I wylądować na tym nowym, nieznanym mi dotąd terytorium. Umościć się trochę.

To nowe to oczywiście życie po rozstaniu. Bycie kobietą rozwodzącą się, bycie matką trzech dorastających córek, których rodzice się właśnie rozwodzą to nie jest bułka z masłem, o nie...

Ale.
O dziwo. O bardzo wielkie dziwo, jest dobrze.

Nie ma rozpaczy, nie ma przygniatającego smutku, nie ma już wszechogarniającego lęku o przyszłość.

Jest dobrze po prostu.
Mam mądre córki. Oczywiście, raz jest łatwiej, raz trudniej, emocje najróżniejsze pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach, wciąż zdarzają się trudniejsze dni, ale jesteśmy w tym bardzo razem.
Rozmawiamy. Staramy się. Jesteśmy bliżej, niż chyba kiedykolwiek wcześniej, tworzymy bardzo zgrany team. Kobiecy, dziewczyński team w babim domu. Pełen wsparcia i miłości. W tym niefajnym dla nas czasie doświadczamy fajnych zdarzeń i spotkań.

A ja?
Ja mam zgodę na to, co się dzieje. Niezależnie od wszystkiego wiem, że moje bycie z moim mężem było już po prostu niemożliwe. Że od dłuższego już czasu żyliśmy w martwym związku. Bez relacji. W ogóle bardzo BEZ.

Powoli zamykam te drzwi. Czasami jeszcze skrzypią i jęczą, czasami przytrzasnę sobie palce, czasami powstrzymuję się przed domknięciem, czasami trzaskam nimi z hukiem. Wszystko przyjmuję, niczemu się nie dziwię i wiem. Mam tę pewność, że kiedy je ostatecznie zamknę, otworzą się jakieś nowe. Jakieś okienko, lufcik, drzwi na cudny taras może...

Życie żyje się samo.
Oddycha się samo.
Trawi się samo.

Spróbuj nie oddychać, spróbuj nie trawić, spróbuj sprawić, żeby nie rosły Ci paznokcie...

Życie żyje się samo. Płynie, zmienia się, stawia przed kolejnymi doświadczeniami. I ja je przyjmuję.

Jestem bardzo ciekawa co kryje się za nowymi drzwiami i oknami. Jeszcze bardzo nieśmiało, jeszcze z lękiem i dystansem, ale powoli zaczynam zerkać w stronę tego nowego.

Pamiętam o tym, że (uwaga, będzie dosadnie) na gównie rosną piękne kwiatki. A nasze
                                                        życie bywa usrane różami 

                        Dziękuję za słowa wsparcia. Dziękuję. Brak mi słów po prostu! Wracam do Was.

                                                                Wasza Asia
                                         



15 komentarzy:

  1. Asiu CUDOWNYCH Świąt dla Ciebie i Córek :)
    "Musisz po prostu,przejść przez te złe dni,
    aby dojść do tych dobrych !"
    pozdrawiam Lidka

    OdpowiedzUsuń
  2. Musi być tylko lepiej:)
    Ściskam i życzę wszystkiego dobrego
    Bożena

    OdpowiedzUsuń
  3. witaj po przerwie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiu, tak się cieszę, że wróciłaś!! <3 Mądra kobieto! Twoja mądrość i to, jak piszesz o życiu jest wspaniałe!
    Uściski wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki .

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Asiu. Zauroczył mnie Twój blog. Post przeczytałam i się zachwyciłam. Piszesz prosto z serca. Jest w Tobie ogrom siły i miłości. Tworzysz z dziećmi wspaniały team. Jesteście silną armią. To bardzo inspirujące. Kibicuję Wam z całego serca. Będzie dobrze, z takim nastawieniem możecie wszystko. Bardzo serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę Ci dużo spokoju i odzyskania harmonii.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja kochana DZIĘKI,ZE JESTES ZNÓW!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakze tęskniłam za Tobą,Twoimi pieknymi wnętrzami domku.
    Tak,trzeba się wziąć w garść i do przodu!!! Całuje Ciebie mądra kobieto,sciskam córcie.
    Pamietajcie "jak po odpływie są prxypływy,jak po nocy jest dzien tak po smutku jest radośc" jesli to przyjmiemy z godnością to bedzie tylko dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba iść do przodu. Jak fajnie że macie siebie i zdrowie to jest najważniejsze . Do dup...ze wszystkim innym.Buziaki�� dziewczyny ������

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten blog jest boski.Będę często tutaj na pewno zaglądał.

    OdpowiedzUsuń