środa, 12 października 2016

Rocznicowe CANDY




                                                                      Kochani!

W październiku zeszłego roku, dokładnie szóstego, napisałam pierwszy post w babim domu.
Minął zatem rok mojego blogowania. Pisanie, fotografowanie, zmienianie aranżacji, tworzenie NOWEGO w naszym domu sprawia mi ogromną radość. Naprawdę czerpię z tego mnóstwo satysfakcji. Dużo też się w naszym domu przez ten rok zmieniło. Odnowiłam kilka mebli i przyznaję szczerze, że nie wiem, jak by mi te metamorfozy szły, gdybym nie czuła tego wspaniałego, blogowego wiatru w żaglach! Każdy komentarz, każdy przejaw sympatii z Waszej strony, świadomość, że zaglądacie, oglądacie i czytacie cieszy tak, że nawet nie wiecie!


                                                                 Dziękuję Wam!!!

A ponieważ wciąż czuję się jak nowicjuszka i amatorka, to podglądam inne, bardziej doświadczone blogerki, również Was, moje Drogie Czytelniczki i się uczę.

Nauka nie idzie w las, dlatego zapraszam Was do udziału i zabawy w mojej pierwszej rocznicowej rozdawajce. Czyli po prostu CANDY!






Do podarowania mam dwa dwuosobowe, piękne komplety na stół. Podkładki, serwetki i obrączki na serwetki. Kupiłam dla siebie i dla Was, w sklepie ENGLISH HOME.  
Moim zdaniem- urocze!

Kilka zdjęć z mojego stołu, ustrojonego tym właśnie zestawem- na zachętę. ZAPRASZAM do zabawy!










Zasady zabawy, takie jak zwykle na podpatrywanych przeze mnie blogach. Czyli:

1. Jeśli masz ochotę na udział w zabawie, pozostaw proszę komentarz pod tym postem
2. Jeśli jeszcze nie jesteś moim obserwatorem- serdecznie zapraszam!
3.  Proszę o podlinkowanie mojego bloga u siebie- jeśli oczywiście blogujesz.
4. Jeśli nie masz bloga, zostaw proszę swój adres e- mail

                        Ogłoszenie wyników zabawy za tydzień, czyli w środę 19 października.

                                                                         Zapraszam!


                                                                          Asia


piątek, 7 października 2016

Jesienne chłody









Szyb wprawdzie skrobać rano nie musiałam (jeszcze), ale przymrozek z całą pewnością minionej nocy był. Przynajmniej w Poznaniu.

Pewnie z powodu tych przymrozków, zbliżających się wielkimi krokami, natchnęło mnie dzisiaj, żeby podzielić się z Wami przepisem- prostym, jak nie wiem, co- na cudowny, rozgrzewający i bardzo zdrowy napój na pierwsze i wszystkie kolejne, chłodne dni.

Pijemy to cudo często, niestety, tylko ja i mąż. Dziewczyny jeszcze stawiają opór.
Ale do rzeczy!

Potrzebne będą:  cytryna, imbir, miód i trawa cytrynowa. Trawę cytrynową można kupić w sklepie ze zdrową żywnością, ale ja wczoraj dostałam ją również w markecie, w dziale z przyprawami. Jest bardziej sproszkowana i trochę mniej aromatyczna, ale w sumie- niczego sobie.







Plasterki cytryny, plasterki świeżego imbiru, trochę trawy zalewamy wrzątkiem i czekamy, aż wszystko się zaparzy i nabierze aromatu. Słodzimy miodem i już! Ilości składników dowolne, zależne od Waszych upodobań smakowych. Uważajcie z imbirem- jest mocny!

Napój doskonały na przemarznięcie, niemalże natychmiast rozgrzewa i stawia na nogi!

A do herbatki imbirowo- cytrynowej kilka rad od kobiety, która stara się wieść życie szczęśliwe i -na ile to możliwe- mało stresujące. Rady dla nas, kobiet, które przecież również pragniemy takiego życia, prawda?

Rady z mądrej książki, wybrane przeze mnie, na dobry, październikowy dzień. Dbajmy o siebie!

Upraszczaj życie
Spędź godzinę dziennie w samotności
Staraj się o realne terminy
Nie obiecuj, gdy nie możesz dotrzymać
Nie planuj zbyt wielu spotkań
Utrzymuj porządek w domu
Miej zawsze coś interesującego do czytania
Bądź wdzięczna
Poruszaj się- chodź, tańcz, biegaj
Pij dużo czystej wody
Jedz tylko wtedy, kiedy jesteś głodna
Jeśli coś ci nie smakuje, nie jedz
Częściej się śmiej
Dogadzaj zmysłom
Zawsze wybieraj wygodę
Nie odpowiadaj na telefony podczas obiadu
Przestań starać się dogadzać każdemu
Trzymaj się z daleka od ludzi nastawionych negatywnie do życia
Dbaj o przyjaźnie
Nie bój się swoich pasji
Wyznaczaj cele możliwe do osiągnięcia
Rozkoszuj się pięknem
Ustal granice
Pielęgnuj marzenia
Okazuj miłość każdego dnia

                                                            Pozdrawiam ciepło!

                                                                         Asia

środa, 5 października 2016

Kobiecy październik




Gosia. Siostra mojego męża. Miała 28 lat, kiedy zupełnie przez przypadek wyczuła guzka w swojej lewej piersi. 33 kiedy zmarła. Zostały dwie córki- wtedy 7 i 9- cioletnie. W tym roku minęło 13 lat od jej śmierci.
 Ponad trzy lata temu z powodu tej samej choroby zmarła moja teściowa. Miała na imię Alina, była wspaniałym lekarzem pediatrą, guzka wybadała sobie sama, ale z lęku, z rozpaczy po stracie córki i z ogromnego oporu przed przechodzeniem przez to wszystko jeszcze raz, nic z tym nie zrobiła.

Którejś marcowej nocy trzymaliśmy ją z mężem za rękę, kiedy odchodziła. Bardzo to przeżyłam. Jej chorowanie i odchodzenie. Bardzo moją teściową kochałam i szanowałam. Z wzajemnością, której nigdy nie zapomnę.

Te doświadczenia spowodowały, iż mimo, że jak mówi Olka matka chrzestna- nasza rodzinna ginekolog, genetycznie to ja jestem z innej parafii, kwestia zdrowych piersi wywołuje we mnie duży stres i na usg wchodzę na miękkich nogach.


Ale wchodzę!

Październik od wielu już lat to miesiąc, w którym dużo się mówi o profilaktyce chorób piersi. To bardzo potrzebna kampania służąca kobietom. Bo jak pewnie wiecie,  Kochane Kobiety, wcześnie wykryty nowotwór piersi daje bardzo duże szanse całkowitego wyleczenia. Medycyna idzie naprzód, tak wiele można zrobić dla kobiet z rakiem piersi! Teściowa mojej siostry jest po mastektomii już ok. 15 lat. Wiedzie zdrowe i szczęśliwe życie w pięknej Prowansji. Dlatego warto się badać! Mimo lęku, wielkiego jak największy potwór czasami.

Ja już byłam na usg, zbadałam, wszystko gra. Oddycham z ulgą i radością. A Ty? Byłaś?




Osobisty bardzo ten mój dzisiejszy post, ale tak, jak mój dom, moja twórcza praca, którą Wam prezentuję, jest częścią mnie samej, tak samo są nimi te historie. Dlatego się nimi z Wami dzielę.

Deszczowy i rześki dzień się zrobił. Palimy w kominku. Przyjemne ciepło nastało w domu. Lubię tę jesień, naprawdę lubię. Delektujmy się każdym dniem!







                                                          Uściski posyłam!
                                                                Asia






środa, 28 września 2016

Skrzynki

////

A raczej skrzyneczki. Trzy niewielkie, stare skrzyneczki po sztućcach. Przechowywały różności! Począwszy od sztućców moich teściów, poprzez klisze starych zdjęć,  na śrubkach i gwoździach mojego męża kończąc.




Oczywiście pierwotnie tak nie wyglądały, o nie! Prezentowały się nieco gorzej, takie szaro- bure były po prostu, no i lekko nadgryzione zębem czasu, rzecz jasna.

Nie szlifowałam ich, umyłam tylko i pomalowałam. Na koniec nakleiłam jakieś dekoracyjne elementy i mam takie oto piękne skrzyneczki!

Najczęściej stoją na parapetach.










W książce Sarah Ban Breathnach przeczytałam kiedyś o tym, jak to autorka przygotowała dla siebie samej szufladę pocieszenia, wypełniając ją "odrobiną fantazji, która poprawiała jej samopoczucie" czyli przekładając na nasze, w szufladzie tej znalazły się miedzy innymi: pudełko czekoladowych trufli, aromatyczne sole do kąpieli, ulubione czasopisma dekoratorskie, satynowa maska na oczy, stare listy miłosne, notatki i próbki niezwykłych herbat. To tylko między innymi!

A czym Ty wypełniłabyś swoją szufladę, czy skrzyneczkę  pocieszenia?

Bo ja chyba wrzucę coś do jednej z moich skrzyneczek. Taka mnie jakaś jesienna melancholia i niemoc dopadła, że nie wiem, oj nie wiem czy nie ukryję  tam kilku czekolad na gorzko- słone wieczory, jakiś aromatyczny olejek do ciała by się przydał, listy miłosne, o tak, tylko czy ja jeszcze jakieś mam? Poszukam w każdym razie! A Ty Kochana? Masz? Takie sekretne, przewiązane wstążką, ukryte przed światem? Wracasz do nich czasami? Może warto, jak myślisz? Szczególnie w takie smutniejsze, mniej słoneczne dni, kiedy nic, tylko położyć na oczy satynową (najlepiej satynową) maskę na oczy, włączyć ulubione, rzewne zawodzenie ze znienawidzonej przez resztę rodziny, nudnej płyty, siorbnąć coś gorącego, albo zimnego, jak kto woli i odziana w ciepłą flanelową piżamę ukryć się pod pachnącą pościelą. Na chwilę, lub dwie, żeby potem ruszyć w tę naszą jesienną codzienność z podskokiem!



Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem. Cieszę się, że i Wam mój kredens się podoba. Wszystkim marzącym o własnym, życzę spełnienia tego marzenia. A potem kolejnych i kolejnych marzeń. Trzymajcie się kochani jesiennie i kolorowo!


Asia

czwartek, 22 września 2016

Kredens. Kropka nad i









Pamiętacie mój kredens? Ten zniszczony, ochlapany olejną farbą przez kogoś tam, bez szyb, cały pozdzierany i biedny taki?

Tak. Ten sam, którego z mozołem odnawiałam, malowałam i przywracałam do życia. Zastanawiałam się potem, czy w drzwiczki wstawić szybki, czy może siatkę...







I stanęło na siatce! Trochę to trwało, ale jest. Dokładnie taka, o jakiej marzyłam. Szukałam długo, zaglądałam tu i tam, a kiedy w końcu znalazłam, okazało się, że po pierwsze, nie jest tania, a po drugie, sprzedają ją w takich ogromnych zwojach, że ze trzy duże kurniki można by nią ogrodzić.

I tak jakoś sobie czekałam na bliżej nieokreślone, sprzyjające moim zamiarom pomysły. Aż pewnego dnia, zupełnie nieoczekiwanie pojawiły się okoliczności nader sprzyjające, ponieważ na fb wyczytałam, że pewna Pani Monika z pracowni bielmoni, w której to pracowni zaopatruję się w farby kredowe Annie Sloan, no więc Pani Monika miała do wydania kawałek siatki. TEJ siatki. Dokładnie TEJ!

Napisałam i siatkę dostałam. W prezencie, z dostawą do domu! Nie wiem, czy Pani Monika tu zagląda, ale i tak z tego mojego, babiego miejsca, posyłam serdeczne DZIĘKUJĘ.








I jak Wam się podoba, Kochani? Mnie bardzo! Wystarczyły nożyczki do cięcia drutu, taker i godzinka pracy. Po skończonej pracy spojrzałam i uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Taaak, to jest to!





Powiało świeżością w salonie, choć to tylko kawałek siatki. Ale nie mogę się napatrzeć chwilowo. I taki miły gest, tak poza wszystkim. Doceniam bardzo!

 Pozdrawiam Was, kochani czytelnicy. Dziękuję Wam za wszystkie dotychczasowe komentarze, cieszę się bardzo z każdego, każdy czytam i staram się odpowiadać. To niesamowicie cieszy. Dzielę się z Wami cząstką siebie, Wy dajecie mi swój czas, uwagę, wspierające słowo, komplement...To inspiruje, motywuje i uskrzydla. Dziękuję Wam!

                  Pozdrawiam najserdeczniej i wracam do zwykłego czwartkowego popołudnia.