wtorek, 12 września 2017

Jestem ważna



O różnych rzeczach tutaj, na moim blogu piszę. Bo babi dom pełen jest tego, czego i w Waszych domach nie brakuje.

Wnętrza, remonty, dekoracje, przemeblowania.
Śniadania, obiady, kolacje i desery.
Mój osobisty światopogląd na różne obszary rzeczywistości.
Wakacje i zwyczajne miesiące po sam czubek wypełnione obowiązkami.
Czas z książką i codzienna gonitwa.
Macierzyństwo we wszystkich odcieniach.
Plany, inspiracje, marzenia.

Siebie prawdziwą Wam pokazuję. Oczywiście, że przyjemniej pisać i pokazywać tylko jasną stronę swojej mocy. Że ładnie, dostatnio, energetycznie, dzieci dobrze wychowane i szóstkowe, mąż najlepszy z najlepszych, domek wyniuniany, a ja spełniona, pachnąca i piękna. A przede wszystkim, ŻE TAK JEST ZAWSZE!

Tylko że wtedy serwowałabym sobie i Wam mdłe i wydumane science fiction.

Sierpień dla mnie był szary i trudny. Pomimo pięknej, wakacyjnej aury, cudnych wyjazdów, przyjazdu siostry, pobytu u rodziców. Szaro, smutno i źle.

Czułam się fatalnie, a każda aktywność kosztowała mnie mnóstwo wysiłku.
Było mi nieustannie zimno, odczuwałam drżenie rąk i nóg, kołatanie serca, miewałam zawroty głowy, byłam wiecznie zmęczona, na niczym nie mogłam się skupić, codzienne czynności wydawały mi się każdorazowo Mount Everestem, odczuwałam duży niepokój i totalny spadek nastroju.

Przerażał mnie zbliżający się początek roku szkolnego. Zwłaszcza, że podjęłam wyzwanie własnego rozwoju zawodowego (o czym innym razem), co oczywiście wiąże się z nowymi obowiązkami.

Poczytałam, popytałam i sama zdiagnozowałam sobie chorą tarczycę. Jeszcze zanim zrobiłam jakiekolwiek badania. Zerknęłam w badania TSH sprzed trzech lat. Już wtedy były w górnej granicy normy (prawie 4). Ale w normie, więc nikt nie zwrócił na nie uwagi. Okazuje się, że te normy (TSH do 4) są "prehistorią endokrynologii", jak wyraziła się pani endokrynolog, u której byłam. Norma dla nas, kobiet to max.2.5!!!
Ja mam ponad 8.
Czyli rozhulaną niedoczynność tarczycy.

Piszę o tym tak szczegółowo, bo chciałabym wesprzeć każdą z Was!
Zachęcić do troski o siebie.
Zachęcić do czytania sygnałów z ciała.
Ja już wcześniej czułam, że coś jest nie tak. Odkładałam badania na kiedyś.
Jak łatwo pomyśleć o kimś, albo o samej sobie, że taka jakaś depresyjna jestem czy jesteś. Mało pozytywna, leniwa, marudząca. Że inne kobiety robią to, tamto i jeszcze siamto (matko, skąd one mają na to siłę?), a ja taka jestem rozlazła...
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tarczyca jest dla naszego zdrowego funkcjonowania taka ważna! Nie wiedziałam, że kiedy choruje tarczyca, choruje całe ciało, choruje też dusza.
Problemy z tarczycą, jak się okazuje, ma bardzo wiele kobiet. Wiele z nich o tym nie wie. Dopóki objawy nie zwalą ich z nóg. Tak jak mnie.
Dziewczyny, zróbcie sobie przy okazji, albo bez okazji, po prostu zróbcie sobie badanie TSH. Co Wam szkodzi?

Dostałam leki. Jestem wdzięczna medykom, że wymyślili lekarstwa, które mogę brać i sobie pomóc. Póki co obserwuję. Czekam na poprawę, mam nadzieję, że już niedługo poczuję się lepiej.

Mam plan działania. Chcę się wesprzeć dietą. Umówiłam się do lekarza medycyny chińskiej, do dietetyczki. Moja przyjaciółka skończyła studia z zakresu ziołolecznictwa, też mi pomoże. Chcę być w dobrej formie.
Chcę o siebie zadbać, bo zależy mi na sobie. Jestem dla siebie bardzo ważna.
Trzymam kciuki. Za siebie. Za każdą z Was Dziewczyny!

                                                       Ściskam!



























16 komentarzy:

  1. Jest nas więcej ;-) Ja do tego mam Hashi. Przeciwciała masz w normie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przeciwciała są w normie. Hashi póki co wykluczone. Mam nadzieję, że Letrox wkrótce zacznie działać. Ściskam Asiu!

      Usuń
    2. Ja kocham moją małą tableteczkę. Bez niej jestem wrakiem. Choć oczywiście dbam też o stan organizmu dietą i suplami. Jest dobrze :) I Tobie też tego życzę z całego serca ❤

      Usuń
  2. Kilka lat temu tez b.zle sie czulam,wtedy zamieszkalismy w Szwecji.doszlo oprocz trzesawek z zimna,oslabienie,nieustanna sennosc zaprzestalam slyszec nagle,i mialam kiepska mowe.strasznie powolna.dziwnie opuchlam na twarzy.
    Okazalo sie,ze moja tarczyca w ogole zaprzestala pracowac.
    Po tygodniu zazywania lekow juz wrocilam do siebie.
    Po 3 latach zaszlam w kolejna ciaze,prowadzeni bylismy dwutorowo,bo byla dzidzia.
    W ciazy przytylam 40 kg,ale szwedzcy lekarze wspierali,nie negowali mojego apetytu.
    Coreczka urodzila sie z waga 4200 odrazu przebadana.zdrowa tarczyczka.
    Teraz Lisa ma 4 latka,ma co pare msc kontrole krwi pod katem tarczycy.jest zdrowa.
    Ja doszlam do siebie po roku,pod endokrynologa okiem jestem bezustannie.czuje sie swietnie,mam czworo dzieci,pracuje zawodowo i w domku.małzonek to moje piąte dziecko,hihi...
    Zatem duuzo zdrowka i nie doluj sie kochana.teraz biorac lek bedziesz sie czula coraz lepiej.
    Caluje Cie mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to widzę, że masz niezłe doświadczenie! Super, że córka zdrowa, a Ty czujesz się świetnie. To pocieszające czytać Twoje słowa. Wraca nadzieja, że i ja poczuję się lepiej. Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  3. ja również wolę pisać z tej dobrej strony, potem przyjemniej się do tego powraca :) Zdrówka życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agatek!
      Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  4. Asiu życzę Ci wiele zdrówka i siły. Jesteś wspaniałą, mądrą i zaradną kobietą i jestem pewna, że dasz radę!!! Pozdrawiam serdecznie i ściskam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Własnie mnie zmotywowałaś.Dziękuję.Ja też ostatnio czuję jakbym wróciła z kamieniołomów a powodów brak.Pójdę się przebadać w końcu..Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie tsh 0,006 :-( endokrynolog zaliczony, leki wykupione ale plany o drugiej dzidzi muszą poczekać :-( gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem pod opieką endo od 20 lat :) Wole guzkowe obojętne, też przyjaźnię się z małą białą tableteczką codziennie rano. Najważniejsze, że wiadomo co było powodem złego samopoczucia. Każda z nas czasem czuje się do d... - dobrze, że o tym piszesz. Pozdrowienia, Dorota

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj w klubie Kuzynko - ważne, że jest diagnoza. Można leczyć.Najgorsza jest taka utajniona tarczyca, gdzie tsh niby w normie.
    Nie wiesz, dlaczego prosta czynność staje się problemem i wszystko człowieka przerasta. Przy leczeniu znów się daje radę. Ale...to jednak choroba już na całe życie.Gwoli pocieszenia - mam to dziadostwo ponad 20 lat i jakoś leci.Beata

    OdpowiedzUsuń
  10. Asienko i ja musiałam przychylniej spojrzec na swoją tarczyce i wiesz co? zaprzyjaznilam sie z tabletką i juz od lat jestesmy jednością.czuję sie wyśmienicie,owszem zmęczenie dopada i mnie,ale wtedy zwalam na swoje 44 l.,przesilenie porą roku czy pracą w szkole.zawsze jestem na pełnych obrotach.staram sie doceniac to co mam,a mam wspanialego męza i 3.dzieci.
    Dlatego,glowa do gory Asienko,poczujesz sie duuuuzo lepiej.wtedy zasyp nas nowymi postami.buziolki.Halinka

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za ten osobisty i szczery tekst. Oj, tarczyca potrafi dokuczyć. Zanim się ustabilizuje potrzebny jest czas - jak mówią lekarze ok. 3 miesięcy. Także głowa do góry.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj dobrze, że zrobiłaś badania..nie leczona dalej tarczyca by podupadała...Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń