poniedziałek, 8 lutego 2016

Strefa moich nastolatek

Każda z nas, dorosłych kobiet, była kiedyś nastolatką i założę się, że wszystkie, a na pewno większość z nas marzyła o własnym lokum.
Mogło być ciasne, ale żeby koniecznie było własne.

Bo przecież nawet najukochańsza siostra (a która jest najukochańsza w wieku nastoletnim?), że nie wspomnę już o (szczególnie) młodszym bracie,  denerwuje, przeszkadza i zabiera intymną przestrzeń. No więc własny pokój był i wciąż jest marzeniem i potrzebą dorastających, młodych ludzi.

Szczęśliwie udało nam się trzy takie ciasne, ale własne pokoje stworzyć. I to stworzyć dosłownie, ponieważ wyjściowo do użytku naszej trójki były dwa pokoje, ale z jednego z nich zrobiliśmy dwa mniejsze. Były dwa okna, były dwa kaloryfery, no więc wystarczyło postawić ściankę działową.

Zyskaliśmy przy okazji maleńki korytarzyk, w którym stanęła komoda, stareńka nasza, porysowana przez dawno temu małoletnie dzieci, a odnowiona przeze mnie oczywiście. 





Mebel niezwykle praktyczny i pojemny. Miliony chust, szalików, czapek w różnych kolorach i innych niezbędnych dziewczyńskich przydasiów jest dzięki licznym szufladom jakoś tam okiełznanych... 

Z korytarzyka można zajrzeć do jednej córki








                                                     I do drugiej też...







Bardzo lubię tapetę rowerową w pokoju Gabrysi. Sama wybrała, sama też wymyśliła przemeblowanie. Ponieważ jeszcze do niedawna łóżko stało pod oknem i wydawało się, że jakiekolwiek zmiany są niemożliwe, ze względu na metraż. Gabi ma bowiem najmniejszy pokój. Ale udało się i jest bardzo przytulnie.

Kiedyś moje starsze córki miały wspólny pokój, wypełniony przede wszystkim zabawkami. Teraz zabawki są już tylko u najmłodszej Mani, a duże dziewczyny swoje pokoje wypełniają drobiazgami i rzeczami, które w oczywisty sposób świadczą o wieku ich mieszkańca...




                                                       A ja czasami sobie podglądam



Pozdrawiam
Asia


7 komentarzy:

  1. Asiu, dziękuję Ci za miły komentarz - takie słowa uskrzydlają:) Gratuluję Ci pięknego mieszkania, a przede wszystkim cudownej rodziny. Życzę dużo radości i odkrywania nowych talentów wnętrzarskich :) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Malwinko, dziękuję. Do zobaczenia w naszych blogowych przestworzach! Asia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak miło u Ciebie. Pozwolisz, że się rozgoszczę na dłużej :)
    Zapraszam też do mnie, do The Mouse House!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Myszko,
    oczywiście! Zawsze ugoszczę...
    Dziękuję za miłe słowo i zaraz wpadam z wizytą do Ciebie.
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne pokoiki. Zdolniutka jesteś i to bardzo. Zazdroszczę tej bieli. Pozdrawiam cieplutko Kaśka z http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń