środa, 18 października 2017

Jesienne klimaty


Pogoda nas rozpieszcza! Taka jesień!
Taki październik. Mój ulubiony miesiąc. Miesiąc moich urodzin.
A jednak i pomimo: słońca, cienkich bluzek, otwartych szeroko okien, cudnych spacerów w trampkach, pomimo - jednak czuć jesień. Ptaki nie śpiewają i raczej odlatują, liście- wiadomo, wieczory chłodne, poranki zamglone i mokre.

Lubię ten czas.
Czas przygotowań.
Do zimy i kilku miesięcy swoistego uśpienia. Przyroda przygotowuje się do odpoczynku, my poniekąd też.
Robimy zaprawy, wyciągamy grube swetry, wełniane koce i pledy, więcej czytamy i palimy świeczki.
Kokosimy się rodzinnie i domowo.

Pojechałam dzisiaj do Ikei po świeczki właśnie, ponieważ zużyliśmy wszystkie, jakie były w domu, do ostatniej kapki wosku.
Ja też robię zapasy na zimę, a co!

Tuż obok Ikei jest poznańska giełda kwiatowa. Nie wiem, od której porannej godziny działa, ale obstawiam jakąś 3.30. W każdym razie o godzinie 9 kramiki się zamykają i sprzedawcy sprzątają swoje stoiska. Koniec roboty.
Za 5 złotych można wjechać na giełdę i robić zakupy po cenach hurtowych. Kupiłam kilka wrzosów i kiedy wychodziłam zobaczyłam, że sprzątający sprzedawcy wyrzucają na betonową podłogę całe bukiety kwiatów. Kwiatów, których już nikt nie kupi. Bo lekko zwiędnięte, albo coś...

Przechodziłam obok nich i tak mi się jakoś smutno zrobiło. Przypomniała mi się piosenka "Biełyje rozy, biełyje rozy" (pamiętacie ten rosyjski przebój?).
Ten kiczowaty hicior zawsze mnie wzruszał jakoś i żal mi było niemożebnie tych róż. No ale ja nie jestem pod tym względem normalna, wzruszam się i ryczę na wszystkich bajkach Disneya i rzewnych pioseneczkach. Ku zgorszeniu moich córek zresztą.

W każdym bądź razie pochyliłam się nad wyrzuconymi bukietami i tyle, ile byłam w stanie unieść, zaniosłam do samochodu. Czule i ze wzruszeniem oczywiście (szczęście, że nie zaczęłam do nich na głos mówić! Jakoś się powstrzymałam).





Piękne w swojej niedoskonałości i w przemijaniu. Jak cała przyroda. Jak każda z nas, jak każda kobieta. Mężczyzna zresztą też.

Wrzosy jeszcze nie przemijają, przynajmniej nie tak widocznie i wprost. Póki co zdobią nasze wejście przed domem.







Nasz ogród również cały w przemijaniu. Szczególnie orzech, który ma tyle liści, że po opadnięciu tworzą kilka dywanów, do wielokrotnego grabienia.



I krótki spacer po ogrodzie.
Ostatnia róża. Ostatnia lawenda. Liście ledwo zielone...I drewno gotowe do ogrzania wychłodzonych przestrzeni. Taka jesień Piękna!






                                                                               Asia

6 komentarzy:

  1. Kwiaty cudne,szczegolnie wrzos,ktory mnie napawa jesiennym nastrojem.
    cudnego dnia,oby ta jesien byla pelna zdrowia dla nas wszystkich.
    Buziaczki Asiu

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle dobroci podniosłaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. prześliczne jesienne aranżacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak tu u Ciebie przytulnie, a kaczusią przy kranie jest zauroczona:)

    OdpowiedzUsuń