poniedziałek, 23 października 2017

Kolorowo



Zaczęłam się malować jakoś w liceum. Tusz do rzęs i prasowany puder do zmatowienia skóry. W tajemnicy przed mamą i tylko tak, żeby nie zauważyła.
Moim najbardziej luksusowym kosmetykiem, który kupiłam sobie po 18 urodzinach, był róż w kuleczkach marki Oriflame. Dumna byłam z tych kuleczek jak paw.
Jakoś tak pod koniec liceum znielubiłam też mój ciemno- blond kolor włosów i robiłam wiele, żeby niezauważalnie dla rodzicielskich oczu ów kolor nieco rozjaśnić. Że niby tak od słońca w lutym mi te włosy jaśnieją. No więc moczyłam delikatnie grzebień w wodzie utlenionej i przeczesywałam moją czuprynkę.

Takie to zabiegi wykonywałam, żeby podkręcić mój nastoletni wygląd.
Teraz też się trochę podkręcam, nie będę ściemniać.

Kosmetyki lubię. Bardzo, ale bez przesady. Mam swoje ulubione, sprawdzone, stosowane od lat i jestem im wierna. Czasami próbuję nowości (jak na przykład kosmetyki mineralne Annabelle), mam też oczywiście kosmetyczne pragnienia i pokusy, którym nieczęsto (na szczęście) ulegam.

Rynek kosmetyczny jest obecnie tak obfity i różnorodny, że można po prostu zwariować od tego nadmiaru. Nie mówiąc już o zagubieniu w tym gąszczu pudrów, kremów, rozświetlaczy i innych nowinek, o których jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał.

Ja sama czasami "pierwsze słyszę'' o tym czy owym i zastanawiam się do czego to służy i czy aby na pewno makijaż bez jakiegoś specyfiku nie będzie kompletny. Jak twierdzą znawczynie tematu.

Tak czy siak, w pewnym wieku ma się jednak wypracowany jakiś makijażowy standard. Kolorową bazę na co dzień i na wielkie wyjścia. Nawet jeśli jest to baza bez makijażu, tak też może być oczywiście.

Skorzystałam ostatnio z promocji 49% mniej w Rossmanie i kupiłam mój kosmetyczny standard. Fajnie się złożyło, akurat i podkład, i róż, i tusz miałam na wykończeniu.

Ten zestaw (poza cieniami) jest w mojej kosmetyczce od lat.


Cienie Max Factora zakupiłam przy okazji, skuszona bogatą paletą brązów, delikatnych różów i innych cielistych. Pasują mi.


Pielęgnacja to osobny temat i jeszcze kiedyś do niego wrócę. Dzisiaj tylko moje odkrycie. Olejek. Jest wspaniały po prostu. Skóra po jego codziennym użyciu jest miękka i aksamitna. Nie sądziłam, że kiedykolwiek powiem coś takiego o jakimkolwiek olejku...


Prezentacja. Makijaż weekendowy. Ja też, jak widać, robię czasami "dziubki". A nie wiedziałam...



 A potem był wspólny czas. Rynek pełen warzyw.




Potem biblioteka i obiad w wegańskiej knajpie o wdzięcznej nazwie Porażka.


W niedzielę odwiedziłyśmy schronisko dla zwierząt. Ale o tym innym razem.

                                                               Do napisania.
                                                                      A.

9 komentarzy:

  1. Oj, jak ja sie odnajduję w tym wpisie :)) Też lubię kosmetyki i mazidła wszelakie. Kiedyś malowałam się cieniami każdego dnia, dziś tylko na większe wyjścia :) Teraz puder, czarne kreska na powiece, tusz, róż i już :)) Ale o nowinkach kosmetycznych mogę rozmawiać długo...

    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  2. piekna z Ciebie dziewczyna.buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero rozpoczynam przygodę z kosmetykami no bo w końcu kiedyś trzeba. Półmetek życia dawno za mną i w końcu umrę bez grama próbki kosmetyków na skórze :P Ale podchodzę do tego jak pies do jeża bo mam mimo wieku bardzo dobrą skórę i nie chcę jej zepsuć. Dzisiaj zastosowałam puder i nie jestem do końca pewna, czy aby na pewno skóra pod nim oddycha. W Max Faktorze byłam kiedyś zakochana a dokładniej w szminkach... ach! jaki to był szał kiedy się pokazały na rynku :D Dzięki za przypomnienie o nich, rozejrzę się co mają w swoim repertuarze. Miło poczytać i popatrzeć :D dzięki

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny makijaż :)
    Bardzo kobieco u Ciebie dzisiaj.
    Pozdrawiam jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
  5. och jak ja Cie rozumiem.Kosmetyki to moje drugie Ja,ale mam kilka wybranych,jak Ty,bez szalenstw.Pozdrawiam Cie serdecznie kochana i prosze o nowy post :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post,bo mowi tez o mnie.
    Kochana czekam na nowy post z niecierpliwoscią.
    Serdecznie pozdrawiam.Ana

    OdpowiedzUsuń
  7. W Twojej kosmetyczce dostrzegam ,,moje kolory,, Kobiecy i osobisty post.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny post!!! Ja dopiero od niedawana buduje swoje domostwo i nie jest to łatwy kawałek chleba...... Jednak wprawiam ostatnio w oko wpadła mi hurtownia chemii gospodarczej gdzie znalazłam kremy do twarzy od rosyjskich producentów. A one tak pięknie pachną. Ten zapach też mi się kojarzy z dzieciństwem...Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne są te szafeczki. Czuć klimat tamtych lat. Też bym chciała taką do mojego wrocław mieszkania Zawsze to coś innego niż meble z sieciówki.

    OdpowiedzUsuń